Kiedy miałam 10 lat, moja babcia na Gwiazdkę podarowała mi szachy. Razem z zachwytem nad tym wielkim, drewnianym cudem, upadła moja dziecięca naiwność w istnienie św. Mikołaja.
Te pięknie wyprawione pudełko zdopingowało mnie do chodzenia na zajęcia szachowe w mojej szkole podstawowej, a potem do nauki moich przyjaciół w grę w szachy.
Jednak nigdy bym się nie spodziewała, by moje hobbystyczne zamiłowanie, mogło się uprzedmiotowić w dyplom za I i II miejsce w Indywidualnych Szachowych Mistrzostwach III Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Kantego w Poznaniu. Może nie jest to ogromne zwycięstwo na wielką skalę, ale przypomniało mi, że czasem warto odciąć się od tego maturalnego pędu i wyjąć swoje stare, zakurzone, magiczne pudełko z szafy...
Te pięknie wyprawione pudełko zdopingowało mnie do chodzenia na zajęcia szachowe w mojej szkole podstawowej, a potem do nauki moich przyjaciół w grę w szachy.
Jednak nigdy bym się nie spodziewała, by moje hobbystyczne zamiłowanie, mogło się uprzedmiotowić w dyplom za I i II miejsce w Indywidualnych Szachowych Mistrzostwach III Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Kantego w Poznaniu. Może nie jest to ogromne zwycięstwo na wielką skalę, ale przypomniało mi, że czasem warto odciąć się od tego maturalnego pędu i wyjąć swoje stare, zakurzone, magiczne pudełko z szafy...


Komentarze
Prześlij komentarz